Grojkon – Relacja

Dzień I

O 6:00 rano w piątek 19 kwietnia 2010 myjąc zęby nie przychodziło mi do głowy, że tego samego dnia zacznie się najlepsza sesja „Zewa” w jakiej miałem okazje uczestniczyć. Ale… nie ubiegajmy faktów.
Godzinę później dokładnie o 7:06 ze śniadaniem w żołądku, podręcznikiem w torbie i paroma drobiazgami wsiadając do pociągu machałem Marcie na „dowidzenia”.

Po kilku godzinach czytania podręcznika do gry Exalted , w trakcie przesiadki w Katowicach stoję i czekam na pociąg do Bielska-Białej. Pani przez magafon uprzejmie informuje że: „Pociąghhrmpll zestacjhim inisodjedziazzaadazne, Uprzejmie prosimhryrmu mnujpodruhgryy ynajatanestacja przedgłównybymtym autohrrybus. Uprzejmie przepraszamy.” Niezrozumienie na twarzach zaraża  współperonowiczów przez 30min czekania na pociąg, który nigdy nie miał zajechać do tej stacji. Okazuje się że pociąg odjeżdza nie tyle z innego toru, innego peronu, innej części stacji… Pociąg odjeżdża z drugiej części miasta. W okolicach godziny 15tej, oberwanie chmury przekreśla nadzieje na dotarcie na Grojkon na czas.

15:20 – wydarza się cud. Właściwie to dwa. Przestaje padać, świeci słońce a na peron podjeżdża pociąg do Bielsko Białej. Mam półtorej godziny aby czytać podręcznik.
16:58 – wychodzę z dworca i kieruję się, zgodnie z instrukcjami, pieszą trasą na ulicę Lompy. Trasę zaplanowaną na 20min przebyłem w 10 z kilkukilogramową torbą która miała mi starczyć na kilka dni.
17:09 – jestem na czas. Czekając w kolejce akredytacyjnej słyszę, że jeden z orgów woła „Khaki!”. Otrzymuje koszulkę i plakietkę z napisem Gość.
17:32 – odświeżony z przygotowaną kamerą stoję spóźniony przed salą w której odbywa się prelekcja o zombiakach. Jeszcze tego nie wiem ale prowadzący prelekcję okaże się bardzo ciekawą osobą z którą… ale! Nie ubiegajmy faktów.
18:00-19:42 mam okazję przekonać się jak bardzo trudno jest wytłumaczyć czym są gry fabularne. Moja prelekcja ma słabą frekwencję. Widzę orgów, kilku doświadczonych graczy ale są też osoby które nie wiedza o czym mówię. Najbardziej ucieszył mnie widok nauczycielek które, jak podejrzewam, dopiero na tej prelekcji zrozumiały o czym mówią ich wychowankowie. To bardzo pozytywny efekt prelekcji.
19:50 Poznaje czytacza, który będzie przewijał się przez cały konwent. Jeszcze wtedy nie wiedziałem jak dobrym graczem jest.
20:10 Poznaje starego znajomego. Nasza znajomość sięga przeszłego wieku. Dowiaduje się tego po 30 minutach rozmowy. Shame on me. Pozdrowienia Neurocide.
22:00 Przyjemną grę w nienazwaną kanciarkę (Serio! Portal ma kanciarkę w druku a jeszcze jej nie nazwał) przerywa telefon od organizatora Złotych Kości, którego miałem poznać i przeprowadzić ciekawą rozmowę… ale nie ubiegajmy faktów.
22:30 Benek przygotowuje się do sesji. Dobrze radzi sobie z nieporadnymi graczami. Klimat robi płomień prawdziwej świecy i aplikacji na moim telefonie.
23:00 Wszyscy mają gotowe postacie. Telefon z wezwaniem o pomoc. Jedziemy. Płyniemy. Taranujemy rozbitków. Ratujemy. Tracimy naszą łajbę. Badamy pływający wrak liniowca. Uciekamy przed duchami. Umieramy. Rozwiązujemy zagadkę. Brawurowo strzelamy do złowrogiej lalki. ratujemy księdza. Ratujemy dziewczynkę. Wracamy do domu.

3:30 koniec sesji. Rozmawiamy.
4:00 koniec sesji. Nadal rozmawiamy.
4:30 szukam miejsca do spania. Shame on organizator który miał to załatwić.

Dzień II

8:30 wstaje, kąpiel, żeby, wypadk do sklepu, sniadanie i szlifowanie prelekcji.
10:05 zaczynam prelekcje. Jest 10 osób na sali.
10:10 jest 20 osób na sali. Powtarzam pierwsze 10 min.
10:20 jest 40 osób na sali. Okazuje się że ponad 5 nie wie co to jest RPG. Tłumaczę w 10 min.

12:00 Kilka osób po prelekcji zostaje ze mną porozmawiać. Jestem pod wrażeniem tego jak oni są pod wrażeniem. Dzięki!
Do 22:00 liczne prelekcje i spotkania (nudne, ciekawe, naiwne, nieprofesjonalne, śmieszne, straszne…) poznane nowe osoby, drzemka 30min i 2 kawałki pizzy.

23:00 Kolejna sesja w ramach Złotych Kości. Tym razem młody chłopak wybrał cholernie trudny temat groteskowego cyrku w Warhammerze. Scenariusz dobry z potencjałem. MG nie dał rady jednak stworzyć klimatu. Gracze mu nie pomogli. Idealna sesja dla FunMena. Bawiłem się przednie. Ale konkurs ma swoje wytyczne. Dałem mało punktów a organizator zdyskwalifikował – bo było nie na temat.
2:00 śpię

Dzień III
8:00 mimo, że tej nocy udało mi się spać w prawie normalnym łóżku (dzięki za interwencje Leszku) nie wyspałem się. Nie mogłem jednak dłużej spać. Tego dnia miały być kolejne ciekawe prelekcje i wyniki Złotych Kości.
Około13:30 wybieram zestaw kości do gry jako nagroda za moje sędziowania. Podobny zestawy otrzymują najlepsi gracze. Organizator Złotych Kości nie budując emocji ogłasza wyniki. 3 Pierwsze miejsca z wynikiem 79p! Serio! Jestem Ciekaw czy stanie się to tradycja.
14:30 jeszcze tylko wywiad z organizatorem, uściski dłoni, sprawdzenie czy wszystko wziąłem, cofnięcie się po kabel od kamery i już biegnę na pocziąg nie wiedząc że i tak nie zdąże. Czekam godzinę w BielkoBiałej, 2 godziny w Katowicach i jeszcze 4 godziny we Wrocławiu aby o 4:12 być w Poznaniu. Do domu w Tarnowie nie dałem rady dojechać. Przespałem się na kanapie w firmie aby o 8mej zacząć normalny dzień pracy.

!3h snu zregenerowało mnie na tylę, że mogę grać dzisiaj wieczorem.

2 Comments


  1. maj 26, 2010
    12:18 am

    Gorki

    >Fajna relacja! Co prawda mało mówi co się działo na Grojkonie, ale dużo o tym jak dla Ciebie, wręcz fizycznie, wyglądał ten konwent!
    Tym bardziej będę wdzięczny za jakieś materiały.

    btw. ja ostatnio czytam wszędzie, przystanek autobus, idąc na przystanek, jadąc windą w metrze, na ruchomych schodach, wszędzie. Może nie przemieszczam się szybko ale ilość stron na godzinę wzrosła.
    Polecam


  2. maj 26, 2010
    11:05 am

    luinnar

    >Jedna sprawa, kwestia odmiany nazwy miasta. Odmieniamy oba człony, dlatego powinno być: "w Bielsku-Białej", "do Bielska-Białej"

Post a Comment

Your email is never published nor shared. Required fields are marked *